Rura instalacji chłodniczej przechodząca przez środek stalowej podciągarki to klasyk z polskich placów budowy. Efekt? Wstrzymanie prac montażowych na trzy dni, pośpieszne przerabianie projektu na kolanie i dodatkowe 40 tysięcy złotych wyrzucone w błoto. W skomplikowanych obiektach, gdzie zagęszczenie instalacji przypomina gniazdo żmij, takie sytuacje zdarzają się nader często. Na szczęście technologia nie stoi w miejscu. BIM w budownictwie przemysłowym zmienia zasady gry, przenosząc wykrywanie błędów z placu budowy bezpośrednio na ekran komputera.
Skąd biorą się błędy montażowe na hali produkcyjnej?
Tradycyjne projektowanie opierało się na płaskim rysunku 2D. Konstruktor rysował swoje, instalator swoje, a technolog dokładał do tego własne wytyczne dotyczące linii produkcyjnej. W teorii wszystko pasowało. W praktyce rzuty nakładane na siebie na papierze nie pokazywały przestrzennych nachodzeń.
Czym właściwie są kolizje, o których tak głośno w branży? Najprościej mówiąc, to sytuacje, w których dwa elementy budynku próbują zająć tę samą przestrzeń. Wyróżniamy kolizje twarde, gdy rura dosłownie wchodzi w słup stalowy, oraz kolizje miękkie, gdy zachowany odstęp jest zbyt mały, by serwisant mógł w przyszłości wymienić zawór. Dochodzi do tego jeszcze kolizja czasowa, kiedy dwie ekipy mają montować wielkogabarytowe urządzenia w tym samym wąskim przejściu dokładnie tego samego dnia.
Wirtualny plac budowy przed wjechaniem ciężkiego sprzętu
Wyobraź sobie, że przed wylaniem pierwszych fundamentów pod fabrykę masz już jej cyfrowy bliźniak. Automatyczna detekcja kolizji BIM pozwala sprawdzić spójność całego projektu w kilka chwil. Specjalne oprogramowanie analizuje trójwymiarowe modele od wszystkich branżystów i natychmiast wskazuje punkty zapalne.
Czy wdrożenie tej technologii opłaca się przy mniejszych halach magazynowych? Odpowiedź brzmi: tak, choć zakres prac warto dostosować do skali inwestycji. Poprawka wykonana w modelu komputerowym kosztuje kilkadziesiąt minut pracy projektanta. Ta sama zmiana robiona na żywym organizmie oznacza cięcie stali, przestój ciężkiego sprzętu i wysokie kary umowne. Zgodnie z analizami branżowymi, koszty usuwania usterek na budowie bez modelu trójwymiarowego potrafią zjeść od 5 do 15 procent całego budżetu inwestycji.
Dane zamiast zgadywania: jak wdrożyć BIM bez chaotycznych decyzji?
Często pojawia się pytanie, od czego zacząć pracę z cyfrowym projektem i jak dobrać narzędzia. Najważniejszy nie jest sam zakup licencji, ale ustalenie jasnych standardów współpracy między architektem, konstruktorem i inwestorem. Warto już na etapie przetargu określić wymagany poziom szczegółowości modelu oraz zasady wymiany plików.
Model 3D to jedynie wierzchołek góry lodowej. Po dodaniu do niego harmonogramu prac powstaje wymiar 4D, a dopięcie kosztorysu daje nam 5D. Dzięki temu inwestor dokładnie wie, w którym tygodniu pojawią się konkretne wydatki i które dostawy trzeba zrealizować w pierwszej kolejności.
Planujesz budowę lub rozbudowę zakładu? Zamiast liczyć na spryt kierownika budowy i szybkie gaszenie pożarów, przeanalizuj swój kolejny projekt w środowisku cyfrowym, zanim na plac wjadą pierwsze koparki.



